dominacja komunizmu w świecie

Stalinizm

Kontynuatorem dzieła Lenina został gruziński rewolucyjny marksista i zasłużony bolszewik Józef Dżugaszwili, pseudonim Stalin. Okazał się on niezwykle zręcznym manipulatorem i skupił w swoim ręku pełnię władzy politycznej. Wykorzystując walki frakcyjne wewnątrz partii bolszewickiej, pozbył się konkurentów (w tym największego, faktycznego organizatora Armii Czerwonej – Lwa Trockiego). To za jego sprawą Związek Sowiecki wkroczył w okres najdynamiczniejszych przeobrażeń i najtragiczniejszego czasu w swojej historii, określanego mianem stalinizmu. Rozumiejąc, że zdewastowana dopiero co zakończoną wojną domową Rosja nie jest w stanie spełnić swej dziejowej roli eksportera rewolucji, Stalin przystąpił do procesu jej unowocześniania w myśl własnego rozumienia komunizmu. Jedną z pierwszych jego decyzji było odejście od Nowej Ekonomicznej Polityki i wprowadzenie w jej miejsce systemu kolektywnego rolnictwa, opartego na spółdzielczych oraz państwowych wielkohektarowych gospodarstwach rolnych (tzw. kołchozach i sowchozach). Realizowany w latach 1929-1938 program kolektywizacji, połączony z propagandową nagonką na bogatych chłopów – kułaków (rzekomo odpowiedzialnych za tragiczny stan gospodarki), przerósł swą brutalnością wszystko, co dotychczas widziano w Rosji. Chłopom siłą odbierano ziemię i zapędzano do tworzonych kołchozów. Oporni byli przez GPU zabijani albo zsyłani do rozwiniętej już w czasach Lenina sieci obozów niewolniczej pracy – Gułag. Tam, gdzie bunt przybierał formy powstania zbrojnego (jak na Kubaniu czy Powołżu) bądź rozbudzał uczucia nacjonalistyczne (jak na Ukrainie), stosowano masowy terror połączony z najskuteczniejszym środkiem tłumienia buntów – głodem. Tylko na samej Ukrainie, stawiającej opór kolektywizacji, w planowo wywołanej klęsce głodu – kiedy w całkowicie izolowanej republice zarekwirowano całą żywność – zmarło ok. 4 milionów osób. I to w ciągu zaledwie lat 1932-1933. Łącznie, według szacunków historyków, w trakcie przymusowej kolektywizacji i towarzyszącego jej terroru zmarło bądź zginęło 13 milionów obywateli Związku Sowieckiego. Cel osiągnięto – kolektywizacja została zrealizowana – lecz gospodarka kraju praktycznie się załamała. Mimo szalejącego w całym kraju głodu, zdobyte z największym trudem produkty rolne były sprzedawane za granicę, by sfinansować następny megalomański plan Stalina – industrializację.

Proces industrializacji, realizowany za pośrednictwem szeregu pięcioletnich planów rozwoju gospodarki (tzw. pięciolatek), miał przeobrazić Związek Sowiecki z kraju rolniczego w przemysłową potęgę. W znacznej mierze, ze względu na niewyczerpalne źródło darmowej siły roboczej w postaci więźniów łagrów oraz wsparcie kapitałowe państw zachodnich, została ona zrealizowana. Kraj zapełnił się siecią potężnych ośrodków przemysłu wydobywczego, przetwórczego oraz zbrojeniowego, których zadanie polegało na przygotowaniu ZSRS do kolejnej wojny światowej, otwierającej na nowo możliwość eksportu rewolucji. I choć potężne zakłady przemysłowe faktycznie przyczyniły się do zwiększenia potencjału Związku Sowieckiego, nie brakowało także przedsięwzięć niemalże pozbawionych sensu, tworzonych jedynie na podstawie megalomańskich planów i chorych ambicji przywódców partyjnych. Jedną z nich był Kanał Białomorsko-Bałtycki, mający połączyć Morze Białe z Jeziorem Oniega, przy którego budowie zginęło 85 tysięcy więźniów łagrów. Swoją szczytową przepustowość osiągnął on dopiero na początku XXI wieku, lecz w Związku Sowieckim pozostawał symbolem możliwości budowlanych ustroju komunistycznego.

Józef Stalin, przygotowujący kraj do kolejnej światowej wojny, rozpętał za pośrednictwem NKWD i GPU terror niemający dotychczas precedensu w historii Rosji. Ludobójcza akcja, która do historii przeszła pod nazwą Wielkiej Czystki albo Wielkiego Terroru, była punktem kulminacyjnym działania całego aparatu przemocy państwa sowieckiego. Objęła swym zasięgiem wszystkie warstwy społeczeństwa, nie wyłączając działaczy partyjnych oraz wojskowych, a także zwykłych mieszkańców. Jej powodem była chęć wymiany pokoleniowej kadry aparatu partyjnego oraz wojskowego na wszystkich szczeblach, by ich miejsce mogło zająć pokolenie wychowane i wyszkolone już w bolszewickiej Rosji. Miało być nowym typem człowieka, w całości ukształtowanego przed ideę marksistowsko-leninowską – Homo Sovieticusem, przyszłą kadrą rewolucji ogólnoświatowej. Wielki Terror miał stanowić dla i tak już zastraszonego społeczeństwa sowieckiego dodatkowy czynnik mobilizujący do jeszcze większej ofiary w budowie totalitarnego ustroju. Łącznie w latach 1934-1938 represjom poddano nawet do 20 milionów obywateli Związku Sowieckiego – licząc ofiary przymusowej kolektywizacji, mordów sądowych oraz łagrów. Czystka następowała falami, a towarzyszyła jej gigantyczna akcja propagandowa kreująca wizję rozprawy ze szpiegami i dywersantami obcej agentury, która miała rzekomo objąć swą siecią całe struktury systemu. Pod zarzutami szpiegostwa likwidowano zatem zarówno lokalnych działaczy partyjnych, jak również zwykłych robotników fabrycznych. U swojego kresu terror przyjął już tak masową formę, że organy NKWD nie próbowały nawet szukać pretekstu do aresztowań. Zwykłych ludzi aresztowano metodą losową, aby tylko wypełnić odgórnie narzucone limity wykrywalności agentów kontrrewolucji. Tak promowane przez państwo socjalistyczne współzawodnictwo objęło także aparat bezpieczeństwa, którego lokalne ośrodki prześcigały się w ilości fikcyjnych siatek szpiegowskich czy dywersyjnych. Olbrzymim represjom poddano także mniejszości narodowe, którym wcześniej, w latach 20., obłudnie tworzono specjalne regiony autonomiczne i narodowościowe. Ponurym symbolem ich losu stała się największa akcja narodowościowa wymierzona w ludność polską. Tylko w okresie 1937-1938 z aresztowanych 140 tysięcy Polaków mieszkających w ZSRS eksterminacji poddano 111 tysięcy. Podobnie rozprawiono się z Niemcami Nadwołżańskimi, Chińczykami, Finami czy zrzeszonymi w Kominternie działaczami zagranicznych partii komunistycznych.

Pod koniec lat trzydziestych Związek Sowiecki za sprawą Stalina osiągnął gigantyczny skok rozwojowo-przemysłowy, który jednak w żaden sposób nie przełożył się na podniesienie poziomu życia jego obywateli. Wszystko podporządkowane było niewyobrażalnemu procesowi zbrojeń, w wyniku których ZSRS już w 1935 roku posiadał więcej czołgów niż wszystkie pozostałe państwa świata razem wzięte. Podobnie było z armią, która była najliczniejsza na świecie, a społeczeństwo poddane przymusowej militaryzacji każdego aspektu życia. Dopóki w kraju trwały zakrojone na niewyobrażalną skalę zbrojenia, Związek Sowiecki w polityce międzynarodowej kreował się na orędownika pokoju, występując z inicjatywami umów bezpieczeństwa zbiorowego czy paktów o nieagresji ze swoimi sąsiadami. Była to cyniczna polityka podobna do tej, jaką realizowali bolszewicy w Rosji zaraz po objęciu władzy. Kiedy jednak Armia Czerwona była już na tyle silna, by przestać się obawiać jakiejkolwiek zagranicznej interwencji, polityka zagraniczna obróciła się o 180 stopni, wspierając w Europie działania mogące poskutkować kryzysem i rozpadem ustalonego po I wojnie światowej porządku wersalskiego. Tak było chociażby w przypadku wojny domowej w Hiszpanii w latach 1936-1939, w którą ZSRS zaangażował się po stronie lewicowych republikanów, dokonując przy okazji czystek w środowiskach, które uważał za ideologicznie niebezpieczne – anarchistów lub komunistów niepowiązanych z Kominternem, określanych mianem trockistów. Podobnie było również w trakcie kryzysu sudeckiego w 1938 r., kiedy Stalin otwarcie wspierając Czechosłowację liczył, że stawi ona zbrojny opór agresywnej Trzeciej Rzeszy, co w konsekwencji doprowadzi do wybuchu wojny pomiędzy państwami kapitalistycznymi. Okazją do realizacji tych zamierzeń stało się nawiązanie współpracy z samą Trzecią Rzeszą Adolfa Hitlera, co nastąpiło 23 sierpnia 1939 r. na mocy podpisanego paktu o nieagresji, nazwanego od nazwisk sygnatariuszy Paktem Ribbentrop-Mołotow. Współpraca z Niemcami, które na Kremlu były postrzegane jako główny czynnik wywrotowy porządku wersalskiego, nie była niczym nowym. Już w latach 20. i w pierwszej połowie lat 30. na mocy porozumienia z Rapallo Sowieci aktywnie wspierali zakazane traktatem niemieckie zbrojenia i rozwój nowych doktryn ofensywnych, udostępniając im w tym celu poligony oraz sprzęt wojskowy na terenie ZSRS. Jednakże podjęcie współpracy z nazistami było o tyle niezwykłe, że zarówno Hitler, jak i Stalin, postrzegani byli dotychczas jako najwięksi ideologiczni wrogowie. Taktyczna współpraca z Trzecią Rzeszą miała jednak dla Sowietów bardzo praktyczne korzyści. W załączonym do paktu o nieagresji tajnym protokole obie strony ustalały bowiem podział stref wpływów w Europie Środkowej, a sowiecka pomoc gospodarcza miała dla Hitlera nieocenioną wartość w jego własnych planach wojennych. Plan Stalina zakładał natomiast wywołanie w Europie wojny pomiędzy państwami kapitalistycznymi, by te wyniszczyły się nawzajem, aby Armia Czerwona w odpowiednim momencie mogła wystąpić w roli rozjemcy, zaprowadzając na kontynencie swoisty Pax Sovietica.