dominacja komunizmu w świecie

Radykalizacja

Aby swoim terrorem wywierać mocniejszy nacisk na władzę, Czerwone Brygady postanowiły utworzyć specjalną grupę zawodowców, którym płacono normalną pensję. Ich zadaniem było stworzenie podwalin rewolucji. Takie kolumny, z których każda liczyła 5-7 osób, organizowano w największych miastach północnych i środkowych Włoch.

Gdy dyrektor Fiata ogłosił potrzebę restrukturyzacji firmy, ruszyły masowe zwolnienia. Czerwone Brygady odpowiedziały na to w radykalny sposób. Postanowiono zerwać z akcjami błyskawicznych porwań. 10 grudnia 1972 r. o 7 rano trzech członków grupy turyńskiej przebranych za pracowników telekomunikacji zaciągnęło do ciężarówki idącego do pracy dyrektora działu kadr. Warunkiem jego zwolnienia zakładnika miało być zaprzestanie redukcji etatów. Warto odnotować, że związkowcy stanęli murem za dyrekcją, domagając się zwolnienia więźnia, który rzeczywiście po 8 dniach został wypusczony.

4 miesiące później media opublikowały zdjęcie kolejnego zakładnika. Tym razem był to sędzia Sossi z Genui. Czerwone Brygady określały akcję „atakiem na serce państwa”. Terroryści przestali ograniczać się do wzniecania walk w zakładach pracy. Sossi znany był z prowadzenia sprawy przeciwko innej komunistycznej frakcji terrorystycznej, Grupie 22 Października. Była to garstka aktywistów walcząca z neofaszystami w Genui. Aby sfinansować swoją działalność, grupa dokonała napadu rabunkowego na bank, w czasie którego zastrzelono jednego z ochroniarzy. Dzięki monitoringowi całą grupę, łącznie z przywódcą Mario Rossim, szybko złapano. Groziło im dożywocie. Czerwone Brygady zapowiedziały, że zabiją sędziego jeżeli do 48 godzin państwo nie uwolni członków Grupy 22 Października. Terroryści nie spełnili jednak swoich gróźb. Wobec braku porozumienia z rządem, przedłużono porwanie, które pozostawało najgorętszym tematem medialnym we Włoszech. Sam papież wystąpił z orędziem, prosząc porywaczy, by łagodnie obchodzili się z więźniem. Rząd nie zgodził się na jakiekolwiek negocjacje, jednak Czerwone Brygady dopięły swego – doprowadziły do rozłamu w aparacie władzy. Genueński sąd odciął się od policji i polityków, a także przyjął żądania porywaczy. Uznano, że walka z bronią w ręku była jedynie elementem działań opozycyjnych, a więzionych aktywistów planowano deportować na Kubę. W końcu prokurator generalny Francesco Coco podczas konferencji prasowej stwierdził, że jakkolwiek odmawia negocjowania pod presją, to jednak w przypadku zwolnienia zakładnika, działacze Grupy 22 Października zostaną wysłani na Kubę. Po burzliwych naradach terroryści uwolnili w końcu Sossiego, jednak Coco nie miał zamiaru dotrzymywać danego im słowa.

Kilka miesięcy po uwolnieniu Sossiego policji udało się aresztować 11 działaczy Czerwonych Brygad. Rozprawa sądowa szybko stała się farsą. Aresztowani w demonstracyjny sposób oświadczyli, że prawdziwym winnym jest państwo włoskie, a osąd dokona się na ulicy. Tydzień później członkowie Czerwonych Brygad zastrzelili jadącego w swoim samochodzie prokuratora generalnego Francesca Coco i jego eskortę. Od tego momentu terror stał się codziennością. Na sali rozpraw więzieni śmiercią Coca obarczyli państwo włoskie. Rząd zdawał się być bezradny. Proces zawieszono na blisko rok, a gdy go wznowiono, z rąk Czerwonych Brygad na ulicach miast znów zaczęli ginąć ludzie. W Turynie zamordowano prezesa Rady Adwokackiej, a w Rzymie porwano rektora wydziału prawa. Atakowano cele z ogromną precyzją. W czerwcu 1977 r. rozpoczęto działania przeciwko kontrrewolucjonistom, prawnikom, strażnikom więziennym, dziennikarzom. Siano postrach strzelając im w nogi. Kolejne ataki stawały się coraz groźniejsze. W listopadzie 1977 r. postrzelono w głowę Carlo Casalegno, dziennikarza jednej z największych włoskich gazet - „La Stampa”– który, po 9 dniowej agonii, zmarł.