dominacja komunizmu w świecie

„Key Shibbir” – „Czerwony Terror”

Płk. Asrat Desta, uważany w Dergu za czołowego leninistę, znajdował uzasadnienie do krwawej rozprawy z przeciwnikami politycznymi w leninowskiej ideologii i praktyce. Zapewniał: „Robimy to co robił Lenin. Nie można zbudować socjalizmu bez Czerwonego Terroru”.

W tym miejscu dochodzimy do znanego z innych rewolucji komunistycznych zjawiska, czystek w łonie rewolucyjnych sił, które uznano za zbyt słabo rewolucyjne. Zbrodni w obrębie grupy zbrodniarzy. Trzeba przyznać, że wydarzenia etiopskie nierzadko obfitują w porachunki godne przestępczych grup walczących o władzę.

Wraz z krwawą rozprawą z przedstawicielami dawnego porządku, główni przeciwnicy Mengistu znajdowali się w łonie samego Dergu oraz lewicowych formacji politycznych (Etiopska Partia Ludowo-Rewolucyjna – EPRP, Wszechetiopski Ruch Socjalistyczny – MEISON), które popierały krwawe działania po 1974 r. Aby rozprawić się oponentami stworzono ludowe oddziały „Kebele”, których skład odzwierciedlał interesy lokalnych ekonomicznych grup dzielnic Addis Abeby. Składały się one, zdaniem korespondentów „The Washington Post”, częściowo z szeregowych członków EPRP lub MEISON. Już we wrześniu 1976 r. rozpoczęły się pierwsze aresztowania wśród członków EPRP i MEISON, oskarżonych o działalność kontrrewolucyjną. Zwolennicy akcji bezpośredniej z EPRP (znajdowała się tam frakcja maoistowska), rozpoczęła działania odwetowe względem Dergu, dokonując nieudanego zamachu na samego Mengistu. Na celowniku znajdował się również nieliczny, inteligencki, radykalnie leninowski MEISON, którego członek Biura Politycznego, dr Feqre Mar’ed stał się pierwszą prominentną ofiarą Czerwonego Terroru. W samym Dergu sytuacja była napięta, a wspomniane organizacje miały tam swoich ludzi. Mengistu czekał na odpowiednią okazję do działania. Ta nastąpiła 3 lutego 1977 r. w czasie posiedzenia plenarnego Dergu. Grupa Mengistu zmusiła przeciwników do opozycyjnego wystąpienia, w czasie którego przemówił nie tyle sam Mengistu, co trzymany w jego rękach pistolet maszynowy. Nastąpił „jeden długi dzień masakry”, w czasie którego stracono w sumie 58 członków Dergu. Wśród nich zginęli osobiści wrogowie Mengistu, m.in. rzecznik terroru płk. Asrat Desta, czy szef Dergu gen. Tafari Benti. Mengistu zdawał sobie sprawę z powiązań przeciwników z MEISON i EPRP, ponadto musiał uzasadnić propagandowo czystkę. Sięgnął po dawny instrument jakobinów i bolszewików, czyli ukrytego wroga – rzecznika kontrrewolucji.

17 marca 1977 r. na głównym placu Addis Abeby – Placu Rewolucji (Mesquel) – odbył się masowy polityczny wiec, pod wielkim transparentem „Śmierć kontrrewolucji! Śmierć EPRP!” Mengistu w trakcie swojego przemówienia, wzywając do rozprawy z „reakcjonistami” i „anarchistami” ukrytymi wśród obywateli kraju, rozbił trzy flakony pełne krwi na znak ostatecznej rozprawy z „feudalizmem”, „kapitalizmem” i „imperializmem”. Kilka dni później z łańcucha zostały spuszczone oddziały „Kebele”, przeszukujące dom po domu w Addis Abebie, w poszukiwaniu śladów kontrrewolucyjnej działalności. Każdy poszukiwał czegoś innego. Dla jednych aparat fotograficzny był dowodem szpiegostwa, dla innych kanister benzyny lub worki cementu, dowodem sabotażu, zapas żywności, obciążającym dowodem spekulacji, a maszyna do pisania dowodem na uczestnictwo we wrogiej propagandzie. Byli tacy, którzy nie potrzebowali żadnych dowodów. Tak było w drukarni Berhanene w Addis Abebie, gdzie 26 marca 1977 r. dokonano porannej masakry zatrzymanych wieczorem poprzedniego dnia dziewięciu pracowników, jako rzekomych działaczy EPRP. Wśród zamordowanych znajdowała się kobieta w zaawansowanej ciąży. Zbrodnia była na tyle haniebna i trudna do ukrycia, że Derg zrzucił odpowiedzialność za nią na członka Biura Politycznego Girima Kebende, człowieka odpowiedzialnego poza tym za minimum 24 inne polityczne morderstwa. Jak się okazało cała lista proskrypcyjna tego oddziału „Kebele” zawierała ok. 200 nazwisk. Kebende po cichu został odwieziony – w żargonie etiopskiej bezpieki „do rzeźni” – i zniknął w masowym grobie wraz ze swoimi pięcioma ludźmi i ofiarami terroru w pierwszych dniach kwietnia 1977 r.

Jak mogło dojść do tego, że Mengistu wykorzystał „Kebele” złożone z członków MEISON i EPRP do rozprawy z działaczami tych partii, wyjaśnia prosty mechanizm terroru. Poszczególne oddziały „Kebele” (dzielnicowe) tworzyły własne listy proskrypcyjne (zazwyczaj ok. 100 do 300 nazwisk) z terenu swojego działania, chroniąc swoich, ale będąc niebezpiecznymi dla reszty ludności. Terror oznaczał łatwy łup. Wpisanie na listę proskrypcyjną było poprzedzone zwyczajną procedurą demokratyczną w „Kebele”, polegającą na wpisaniu swojego nazwiska przy nazwisku wytypowanej ofiary. Lista dzielnicowa „Kebele” była przesyłana wyżej, do poszczególnych organów administracji. Zbiorcza lista administracji lokalnej jeszcze wyżej. Centralna lista z okręgu do samego Dergu. O terrorze decydowali ludzie z ulicy, a pochwały otrzymywali za gorliwość w przeprowadzaniu czystki.

Nie trzeba było długo czekać, aby Mengistu rozpoczął czystkę wśród oddziałów „Kebele”, pełnych – jego zdaniem – „kontrrewolucjonistów z EPRP” działających przy pomocy terroru na rzecz zdyskredytowania socjalizmu. 30 kwietnia 1977 r. dokonano czystki w szeregach „Kebele”, likwidując ok. 1 tys. „milicjantów”, pochowanych po cichu w trzech zbiorowych mogiłach na obrzeżach Addis Abeby. Po nich przyszedł czas na decydentów z Biura Politycznego, odpowiedzialnych za czystkę w „Kebele”, których zamordowano 14 lipca 1977 r., również jako ukrytych „kontrrewolucjonistów”. W sierpniu 1977 r. terror objął działaczy i rodziny zwolenników MEISON,a w listopadzie stracono ppłk. Atnafu Abete, głównego rzecznika MAISON w Dergu. „Czerwony Terror” stopniowo wygasał od sierpnia-września tego roku, choć krew w Etiopii lała się strumieniami przez kolejne lata. Według procesu z 1995 r. w Addis Abebie dokonano pomiędzy lutym 1977 r. a czerwcem 1978 r. 10 tys. morderstw politycznych. Oblicza się (wg Raportu Amnesty International), że liczba ofiar „Key Shibbir”wynosi 0,5 mln Etiopczyków. Wśród zbrodni wymienia się przypadki masowego, zbiorowego gwałcenia kobiet oraz przypadki gromadzenia ludzi w kościołach w celu ich podpalenia (np. Wokiduba – 110 ofiar). Szczególnego bestialstwa dopuszczono się w Addis Abebie, dokonując morderstw na kilkunastoletnich dzieciach. Raport szwedzkiej „Save the Children Fundation” szacował, że terror w stolicy Etiopii pochłonął życie ok. 1 tys. dzieci.

Rodziny ofiar terroru komunistycznego w Etiopii, często były zmuszone do uiszczenia opłaty na rzecz państwa (tzw. opłata „za kule”) za ciało swojego krewnego.